CHORWACJA, ISTRIA LIPIEC 2021

Chorwację odwiedziliśmy po raz czwarty, ale nadal mam wrażenie ( i pewnie nie jest to jedynie wrażenie), że nie zobaczyliśmy nawet połowy ciekawych miejsc tego kraju. Tym razem jednak przypięliśmy podróżniczą pinezkę na mapie północnej Chorwacji i postanowiliśmy odwiedzić półwysep Istria.

Na stronie Croatia Luxury Rent wynajęliśmy dom z basenem bo założyliśmy, że podczas pandemii covid-19 poruszanie po kraju może być utrudnione lub z dnia na dzień uniemożliwione. Basen szczególnie doceniły dzieci i … pies. Udało się nam znaleźć miejsce w miłym sąsiedztwie winnic, z kortem do gry w tenisa, bilardem, stołem do ping-ponga no i najważniejsze – willa znajdowała się w takim miejscu Istrii, że z powodzeniem mogliśmy odwiedzić okoliczne ciekawe zakątki półwyspu.

Mieszkaliśmy nieopodal miasta Labin. Zaledwie siedmiotysięczna miejscowość wzniesiona na wzgórzu króluje nad krajobrazem przepełnionym mocno wysuszoną latem zielenią. Stara część miasteczka oferuje możliwość zagubienia się w kolorowych uliczkach, w których co jakiś czas napotyka się turystów. W lokalnych sklepikach obowiązkowo trzeba zaplanować zakup lokalnych produktów takich jak oliwa i miejscowe alkohole.

Najbliższa plaża do jakiej mogliśmy dojechać to plaża w Rabak. Ta mała wioska ściąga na plażę nie tylko turystów, ale także okolicznych mieszkańców. Na samym jej końcu wyznaczono plażę dla psów, z której skorzystaliśmy bo choć nasz pupil nie jest wielkich rozmiarów to jednak mógłby stać się dla nas powodem otrzymania mandatu – a tego jednak woleliśmy uniknąć. Z drugiej strony nie ma sensu psuć wakacji komuś, kto wyraźnie nie chciałby korzystać z plaży z psem. Grzecznie znaleźliśmy plażę przeznaczoną dla nas a dzięki temu pies mógł popływać do woli.

Dłuższą wyprawę odbyliśmy do Rovin.

Historia miasta sięga czasów Imperium Rzymskiego a dziś jest to niewątpliwie Mekka każdego istrijskiego turysty. Bazary przepełnione świecącymi drobiazgami i różnego rodzaju pamiątkami, magnesami na lodówkę, lokalnymi produktami spożywczymi kuszą przechodniów. Restauracyjki i bary poukrywane w wąskich uliczkach zachęcają do zjedzenia lunchu. Najładniejsze punkty oczywiście znajdują się w budynkach i na tarasach otwierających swoje okna na morze. Szczególnie w porach obiadowych cieszą się dużym zainteresowaniem. Ciasne uliczki wypełnia po każdy kąt turystyczny gwar. Warto odwiedzić miasteczko chociaż raz bo ma ono taki trochę włoski klimat… idealny na letnie wyprawy.

Najładniejszym jednak punktem naszych chorwackich wakacji był wyjazd do malowniczo wzniesionej na wzgórzu miejscowości Motovun.

Mała miejscowość i jej okolice rozsławiona jest przez trufle, które licznie można spotkać w tej części Chorwacji. Stąd też w miasteczku dobrze zaopatrzone w ten rarytas sklepy. Wybierać można spośród wszelkiego rodzaju oliw z dodatkiem trufli, czekolad truflowych, tartych trufli a nawet małych truflowych okazów będących z pewnością wielką atrakcją nie tylko ekskluzywnych dań.

Trufle to najdroższe jadalne grzyby, znane są na każdym kontynencie, najpiękniejsze i największe okazy są przedmiotem licytacji i ogromnego zainteresowania najlepszych kucharzy świata. Do wyszukiwania trufli w lesie bardzo pomocne są specjalnie szkolone psy. Wydawałoby się, że trufle można spotkać jedynie we Włoszech i Chorwacji, ale jednak okazuje się, że ten oryginalny grzyb pojawia się również w lasach w południowej Polsce.

Dania z dodatkiem trufli są proste, nie zawierają dużo składników by nie przytłoczyć delikatności i swoistego aromatu grzyba. Makaron lub ziemniaczane kluseczki zatopione w truflowym sosie i delikatnie przysypane startym grzybem są daniem, które szczególnie doceniam w kuchni śródziemnomorskiej. Smak trufli jest dla mnie najpyszniejszym smakiem lata. Wybierając się do chorwackich i włoskich restauracji zawsze poszukuję w menu tych niesamowitych pozycji z truflą w roli głównej. Kto nie jadł ten gapa! To jest konieczne do nadrobienia! 🙂

Podczas zwiedzania Motovun punktem obowiązkowym jest spacer po murach rozciągających się dookoła miejscowości. Turystów tam niewielu bo za spacer trzeba zapłacić i wykupić bilet w kasie mieszczącej się w centralnym punkcie Starego Miasta, ale widok wart swojej ceny.

W centrum mieści się muzeum, które zgromadziło przedmioty związane z okolicą, dawne ubrania, eksponaty i filmy dotyczące uprawy trufli. Warto tu zaglądnąć z dziećmi. Przygotowano tu dla nich kilka gier i ciekawostek dotyczących miejscowości i sposobu zbioru grzybów.

Podczas zejścia do parkingu można zrobić sobie przystanek w lokalnej restauracji i spróbować lokalnych przysmaków.

Na Motovun warto poświęcić sobie przynajmniej połowę dnia i poszwędać się po zakątkach tego pamiętającego rzymskie czasy miejsca. Według mnie to jedno z piękniejszych miejsc Istrii.

Ostatni dzień tradycyjnie spędziliśmy przy basenie, podziwiając truflowe zdobycze z Motovun i ciesząc okiem widokami winnicy, która otaczała willę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s