NIEMCY, BERLIN MAJ 2019

Majówka w tym roku zaprosiła nas do odwiedzenia Berlina. Setki razy przejeżdżaliśmy obok i setki razy mówiłam sobie, że trzeba kiedyś zobaczyć miasto z bliska. Tylko tego „kiedyś” długo w planach nie było widać więc pomysł nie był świeży, ale przyszła wreszcie pora na realizację.

Hoteli i apartamentów w mieście jest mnóstwo, my jakoś z sentymentu, ale również przez doskonałe położenie, wybraliśmy Scandic Hotel

Warto zwrócić uwagę na to, że w wielu punktach pojawiają się bony zniżkowe, uprawniające do tańszych biletów. Zniżki są różnej wielkości, ale można wyszukać nawet takie z 50% rabatem 🙂 Na stronach www muzeów znajdziecie pakiety biletów. Jeśli chcecie odwiedzić kilka wówczas warto pokusić się o takie zniżki bo przy czteroosobowej rodzinie można zaoszczędzić kilkadziesiąt euro 🙂 Zniżek można szukać również na stronie : https://www.berlin-welcomecard.de/de

I jeszcze jedna ważna informacja dla osób podróżujących do ścisłego centrum Berlina. Koniecznie wykupcie ekoplakietkę. Od 2010  do miasta mogą wjechać pojazdy tylko z tą plakietką. Zakupić ją można przed granicą lub przez internet TUTAJ

Na zwiedzanie miasta ruszyliśmy szybkim marszem, który z każdą godziną stawał się wolniejszy 🙂 jednak wszystko co chcieliśmy pokazać dzieciom udało się nam odwiedzić. I tak najważniejszy był Mur Berliński. Pamiętam jedynie z telewizji relację z tego wydarzenia a jednak było to tak ważne, że choć wtedy byłam dzieckiem – zapamiętałam to na tyle mocno, że po dziś dzień widząc zdjęcia, filmy a dziś mur , mocno doceniam wolność.

Nasz spacer prowadził przez Potsdamer Platz i dalej wzdłuż EbertStrasse dotarliśmy do Pomnika Pomordowanych Żydów Europy. Na pomnik składa się 2711 betonowych prostopadłościanów, które tworzą labirynt. Robi to niesamowite wrażenie, bo słupy te są różnej wielkości i w rzeczywistości łatwo się wśród nich na chwilę zagubić co i mi się udało.

Tuż za rogiem znajduje się Brama Brandenburska. To chyba najbardziej znany obiekt w Berlinie i nie ma przewodnika, który nie kierowałby turysty właśnie tu.

Mijając rzekę dotarliśmy do Reichstagu.

Pogoda na piesze zwiedzanie była idealna! Spędzając cały dzień z dziećmi spacerując ma się wielkie pokłady czasu na rozmowę. Przyjeżdżając do Berlina z ciekawym świata młodym człowiekiem trzeba dość mocno orientować się w historii bo ów młody człowiek wypluwa z siebie pytania z prędkością petardy i strasznie byłoby przykro gdyby nie odnalazł na nie odpowiedzi. Swoją drogą warto przypominać sobie  ważne momenty naszej historii. Ta pamięć sprawi, że za wszelką cenę nie będziemy chcieli powtórzyć tego, czego niestety historia wymazać nie może.

I tak rozprawiając dotarliśmy do Muzeum Historii Naturalnej

To w nim spędziliśmy najwięcej czasu. Mimo, że podróżując z dziećmi przez Świat staramy się zawsze odwiedzać dużo muzeów i większość dużych miast posiada tego typu muzea to jednak przekraczając ich progi zawsze widzę ciekawość w dzieciach. Wspaniale, że coraz więcej muzeów stawia na nowe technologie. To bardzo ułatwia zwiedzanie i jednocześnie bardziej wciąga nasze dzieci. W tym berlińskim muzeum audioprzewodnik był w języku polskim! Mogę się nawet założyć, że dzięki niemu właśnie nie mogliśmy ominąć żadnego eksponatu bo zwyczajnie dzieci na to nie pozwoliły 🙂

I tutaj oczywiście przypinam nam wielki medal. Odwiedzanie tego typu miejsc z dziećmi owocuje rozbudowanie w nich takiej zwyczajnej ciekawości, wyobraźni i chęci poznania czegoś więcej niż daje podręcznik.  Mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości.

Szerokim łukiem ominęliśmy Park Legolandu. I wcale nie dlatego, że nasze dzieci nie lubią lego – o nie! Byliśmy już kilkakrotnie w Legoland Billund i wydaje mi się, że nic nie jest w stanie zastąpić tamtych wrażeń a szkoda, żeby ich moc zmalała 🙂

Z muzeum poszliśmy na Alexander Platz we wschodniej części Berlina. Tam wykupiliśmy bilety do muzeum miniatur Little Big City

To muzeum trochę przypominało mi wystawy Lego. Wszystkie miniatury były wykonane z dbałością o szczegóły. Postaci i pojazdy poruszały się, nad głowami często coś przelatywało, zadbano o efekty dźwiękowe i świetlne. Niby małe muzeum a jednak można w nim spędzić około 30 minut. Miniatury przedstawiają życie na przestrzeni wieków w Berlinie. Można tu doszukać się obrazków dotyczących wojny, ale również zwykłego życia ludzi z ważnymi momentami historycznymi w tle.

Ostatnim punktem zwiedzania był Charlie Checkpoint. Dotarliśmy tam metrem. Na miejscu było sporo turystów, ale nie przeszkadzało to zupełnie.

Checkpoint Charlie był najbardziej znanym przejściem pomiędzy Berlinem Wschodnim a Zachodnim. Gdy Berlin podzielono murem, przejścia usprawniały funkcjonowanie miasta.

Mur berliński, który powstał 13 sierpnia 1961, dzielił miasto na część wschodnią, kontrolowaną przez Rosjan i zachodnią – strefę wpływów aliantów (Amerykanów, Brytyjczyków i Francuzów). Checkpoint Charlie zlokalizowany był w samym sercu miasta, często był świadkiem dramatycznych sytuacji. Historia mówi, że w 1961 roku po zatrzymaniu na przejściu amerykańskiego dyplomaty, żołnierze amerykańscy i radzieccy otrzymali rozkaz strzelania do przeciwnika, ale tylko odpowiadając na strzały. Takich sytuacji podczas Zimnej Wojny było wiele, a symboliczne przejście przypomina o groźbach konfrontacji.

Spacerując ulicami Berlina nie sposób nie zauważyć posągów misia. Dzieciaki z daleka je zauważały 🙂

Nie mam pojęcia ile tych misiów w Berlinie jest, ale ładnie wypełniają powagę czystych ulic i idealnie przystrzyżonych trawników 🙂

Berlin – piękne miasto! Szkoda, że tak późno przeze mnie odkryte 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s