Włochy, Andalo styczeń 2017

Przygotowane do sezonu narty, samochód po przeglądzie, zakatarzone, ale jednak zdrowe i również po przeglądzie ( u pediatry) dzieci, psiak zagospodarowany i oddany w dobre ręce, początek ferii zimowych … to wszystko „zadziane” o jednym czasie nie mogło przynieść innego rezultatu jak tylko przyczynić się do spakowania ciepłych rzeczy i wyruszenia na zimowy podbój włoskich Alp.

img_1981

Zdaje się, że powinnam pisać to w każdym poście … dzieci mamy przekochane. Takie długie trasy pokonują prawie z uśmiechem na ustach. Nie ma żadnego problemu z wczesnym wstawaniem i godzinami spędzonymi w aucie.

Ferie w Alpach rozpoczęły się bajeczną pogodą, niewielkim mrozem i ciekawością sięgającą zenitu. Zawsze nasze narciarskie przygody odbywały się na stokach austriackiego Sölden. Do Andalo zachęciła nas polska szkółka narciarska Dolomity Tour . Dzieciaczki do poszczególnych grup dobierane są pod kątem umiejętności. Jeśli instruktor zauważa, że dziecko nudzi się , dokonywana jest zmiana na grupę o wyższym stopniu zaawansowania. Myślałam, że nasze dzieci raczej nie będą z takiego rozwiązania zadowolone. Na szczęście byłam w błędzie. Po pierwszym dniu nie chciały odpinać nart. Zajęcia codziennie przez cały tydzień rozpoczynały się wcześnie rano. W trakcie, podczas przerwy, każdy maluch mógł kupić w restauracji na stoku gorącą czekoladę lub inny rarytas na miarę zasobności swojego portfelika. O 13:30 zajęcia kończyły się a rodzice mogli przejąć swoje pociechy, które koniecznie chciały zrobić jeszcze kilka zjazdów by zaprezentować się rodzicom.

img_2031

img_2109

img_2092-1

Nocowaliśmy w apartamentach Al Moro . Przestronne pokoje dostosowały się idealnie do naszych potrzeb. Jedyne na co zwrócę uwagę jadąc w te strony ponownie zimą to to, że Włosi nie posiadają tu kołder. Przed zimnem nocą chronić mają jedynie koce zawinięte w prześcieradło. Ja jednak należę do grupy zmarzlaków, więc kołdra zimą jest mi do życia absolutnie potrzebna 🙂

img_2044

Jedzenia włoskiego zachwalać nie trzeba. Każda pasta smakuje tu wyśmienicie, a każda pizza sprawia, że na jednym kawałku się nie kończy … o kawie nawet nie wspominam.

img_2052

Samo Andalo położone jest dość wysoko. Dojazd na szczyt nie należał dla mnie do przyjemności. Włosi gnają niesamowicie po górzystych serpentynach. Miasteczko natomiast jest spokojne. Wypełnione cafejkami i restauracyjkami. Jedyne czego nie mogę zrozumieć to sjesta w środku zimy. Jakoś latem temat ten nie wzbudza we mnie emocji, zimą jednak dziwi bardzo. W „naszej” porze obiadowej niestety nie kupi się w restauracji absolutnie nic. Chyba, że ma się wyjątkowe szczęście. Ponowne otwarcie lokali następuje dopiero ok 16:00.

img_2058

img_2060

img_2062

img_2089

img_2094

img_2123

img_2128

img_2145

img_2149

img_2159

img_2163

img_2164

img_2218

img_2224

img_2183

img_2234

Na stoku spotkaliśmy przebranych w stare, stylizowane stroje ludzi. Zjeżdżali z góry parami zaznaczając każdy skręt charakterystycznym telemarkiem. Widać było, że czerpali z tych zjazdów niesamowitą przyjemność. Miło było na nich patrzeć. Każdy ich ruch był wprost precyzyjny. Zazdroszczę precyzji i jednocześnie luzu w tym wieku 🙂

img_2250

img_2251

img_2253

Kolejki około godziny 13:00 do gondolek były jak widać strasznie dłuuuuugie 🙂

img_2257

img_2298

Pogoda zepsuła się nam pod koniec tygodnia. Niebo zachmurzyło się a góry przykryła mgła. To wszystko sprawiło, że zapragnęliśmy porozglądać się po okolicy. Najbliżej nas był Trydent. Spędziliśmy w nim cały dzień. Odwiedziliśmy romańską Katedrę San Vigilio, przespacerowaliśmy się przez plac Piazza del Duomo, na którego środku znajduje się pięknie rzeźbiona fontanna Neptuna. W jednej z kawiarenek zjedliśmy przepyszne bułeczki z dojrzewającą szynką a na koniec zwiedziliśmy komnaty zamku Castello del Buonconsiglio, dawną siedzibę biskupów.

img_2316

img_2321

img_2324

img_2325

img_2328

Kolejnego dnia wróciliśmy do Polski a mgła odprowadziła nas do samej granicy z Austrią. Reszta Europy wydawała się być nietknięta przez mokrą aurę. Na koniec wyjazdu usłyszeliśmy ” mamo … dlaczego musimy już wracać, chcieliśmy jeszcze pojeździć na nartach”. To właśnie utwierdza w przekonaniu, że warto podróżować z dziećmi 🙂 i warto z nimi poznawać nowe miejsca. Kto wie… może na starość to one będą mnie zabierać na swoje wycieczki a ja tylko cichutko z tylnego siedzenia samochodu będę rozkoszowała się widokami za szybą 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s