Grecja, Kreta i Santorini czerwiec 2014

Santorini

Santorini

Przyszła pora na nasze greckie wakacje. Dotarliśmy na Kretę.

Zrzut ekranu 2015-08-01 o 23.56.20

Kreta jest największą spośród wszystkich greckich wysp. Naszpikowana znaleziskami archeologicznymi i słynąca z ruin pałaców minojskich, pełna urokliwych plaż i w końcu – niesamowicie ciepła była naszym celem. Zamieszkaliśmy w hotelu Mitsis Laguna Resort & SPA w niedalekiej okolicy Hersonissos, wsi oddalonej o 25 kilometrów od Heraklionu.

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Hotel Mitsis Laguna Resort & SPA

Zwykliśmy latać na wakacje tydzień przed sezonem i zdaje się, że jest to dla nas optymalne. Nie ma jeszcze tylu turystów, a zieleń jest jeszcze soczysta i nie wypalona gorącym słońcem.

Zakwaterowano nas w budynku głównym, ale wolimy nieco więcej prywatności i po małych pertraktacjach zostaliśmy przeniesieni do mieszkania dwupokojowego od strony basenów. Opcja o wiele atrakcyjniejsza mając na względzie prywatny mały tarasik wychodzący na zieloną trawę. Przed hotelem czekał na nas wynajęty samochód. Hotel położony jest na uboczu i szczerze mówiąc nie widziałam tu ani jednego liniowego autobusu za to autokary z turystami z lotniska kursowały tu regularnie.

W pierwszej kolejności  pojechaliśmy do Agios Nikolaos – miasteczka we wschodniej części Krety. Miejscowość słynie z jeziora słodkowodnego, w którym według legend kąpała się Atena. Inna legenda mówi, że jezioro nie ma dna. Wspinając się na strome zbocze góry będącej brzegiem jeziora można rozkoszować się malowniczym widokiem.

Agios Nikolaos

Widok na jezioro w Agios Nikolaos

Widok na jezioro w Agios Nikolaos

W Hersonissos natrafiliśmy na nietypowe ZOO – Aquaworld Aquarium. Ciężko tam trafić bo jest naprawdę maleńkie i niepozorne, ale za to prowadzone przez parę pasjonatów, dzięki czemu ma ono raczej domowy charakter a wszystkie węże, żółwie i legwana mogliśmy dotknąć.

Aquaworld Aquarium

Aquaworld Aquarium

Aquaworld Aquarium

Aquaworld Aquarium

 

Aquaworld Aquarium

Aquaworld Aquarium

Takie ZOO to atrakcja głównie dla dzieci bo nigdy wcześniej nie mogły być tak blisko zwierząt, które dotąd widziały jedynie za szybą.

Wróciliśmy do hotelu i po wymoczeniu się w basenowych błękitnych wodach, po zjedzeniu kilkunastu zimnych lodów byliśmy gotowi do planowania kolejnego wyjazdu. Postanowiliśmy wyruszyć do Heraklionu. Miasto na pierwszy rzut oka mocno ” zapuszczone”, wydało nam się zwyczajnie brudne. Zabytki poutykane między nowsze budynki traciły swój czar. Pomimo tego, że do Grecji przyjechaliśmy w czerwcu, słońce nie odpuszczało ani na chwilę i nawet w cieniu termometry pokazywały 35 stopni. Zwiedzanie w takim upale nie należy do najprzyjemniejszych, więc żeby nie zanudzić dzieci ograniczyliśmy się do ważniejszych punktów. Odwiedziliśmy Cerkwię św. Tytusa , Katedrę Agios Minas położoną na placu Św. Katarzyny, zobaczyliśmy fontannę na placu Platia Wenizelu i średniowieczną fortecę wenecką Rocca al Mare.

Rocca al Mare

Rocca al Mare

Rocca al Mare

Rocca al Mare

W sercu Heraklionu znajduje się plac Platia Wenizelu, którego ozdobą jest wenecka fontanna ozdobiona płaskorzeźbami przedstawiającymi morskie bóstwa – trytony dosiadające delfiny oraz inne potwory morskie. Przez szybę mogliśmy zobaczyć autentyczne fundamenty fontanny, które pozostały nietknięte do dziś.

Fontanna wenecka

Prawdziwy żar lał się z nieba tego dnia. Wszyscy mieliśmy już dość zwiedzania więc szybko dotarliśmy do parkingu podziemnego, gdzie po okazaniu biletu – pracownik ” szofer” przyjechał naszym autem do wyjścia. Do hotelu wróciliśmy zadowoleni, głównie z tego , że już za chwilę czekała na nas kąpiel w morzu. Plaża hotelowa pokryta była drobniutkim żwirkiem, małymi kamyczkami i skałkami w kolorze cegły.

plaża przed hotelem

Kolorystycznie dość ciekawa, ładnie mieniła się w zachodzącym słońcu.

Kolejny dzień spędziliśmy w hotelu oddając się całkowicie basenowej rozpuście. Maksymalnie wykorzystaliśmy wszystkie atrakcje hotelu i zaglądnęliśmy w każdy kąt. Ładowaliśmy baterie przed kolejną wycieczką.

Obowiązkowym punktem zwiedzania było Knossos- miejscowość oddalona o kilka kilomertów od Heraklionu, słynąca z ruin pałacu zwanego pałacem Minosa lub labiryntem kreteńskim zbudowanego w okresie 2000 – 1400 p.n.e. Budowla w Knossos związana jest z greckimi mitami o Minotaurze ( labirynt), Ariadnie, Dedalu i legendarnym królu Minosie, który panował na potężnej starożytnej Krecie.

Parking znajdował się bezpośrednio pod drzewkami oliwnymi.

parking obok Knossos

parking obok Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos – naczynia do przechowywania produktów spożywczych

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

Knossos

W drodze powrotnej nie mogliśmy ominąć Cretaquarium. Pełne było rekinów i dziwnie wyglądających ryb. Zachwyciło szczególnie dzieci. Akwarium zostało zorganizowane w ogromnym budynku i na dużej powierzchni zgromadziło niezliczoną wielkość żyjątek morskich. Część z nich można podziwiać w każdym ZOO o podobnym charakterze, jednak tutaj na szczególną naszą uwagę zasłużyły meduzy.

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Meduzy, ładnie podświetlone – zaczarowały nas. Można było tak stać i stać przed szybą i wpatrywać się w nie bez pamięci.

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Cretaquarium

Na koniec dzieci mogły dotknąć łagodne żyjątka.

Cretaquarium

Cretaquarium

Ostatnia i najważniejsza wycieczka naszego pobytu na Krecie to wycieczka na Santorini. Wisienka na torcie. Rozpoczęło się niewinnie. Wcześnie rano w porcie czekał na nas katamaran.

Wszyscy sprawnie zajęli swoje miejsca i rozpoczęliśmy rejs. Bardzo mnie zdziwiło gdy załoga jeszcze przed wyjściem w morze trzymała w rękach niezliczone ilości papierowych toreb na wymioty. Wówczas wydało mi się to śmieszne. Już po 15 minutach zdecydowanie nie. Cały rejs czułam się tragicznie. O dziwo dzieci stawały na głowie i nic im nie było, choć na pokładzie działy się dantejskie sceny. Szafki barów otwierały się i zamykały z wielkim hukiem. Słychać było tłuczone szkło wypadające z szafek. Turyści biegali chwiejnym krokiem po pokładzie. A załoga – miałoby się wrażenie – miała z tego niezły ubaw, dzierżąc w dłoniach ostatnie z papierowych toreb. Rodzina wyszła z tego rejsu bez szwanku ja natomiast – ledwo żywa.

Świadomość bycia na Santorini pomogła jednak znieść niedogodności związane z przeprawą przez morze. Przed wybuchem wulkanu Tera istniała na wyspie rozwinięta cywilizacja ( kultura minojska) , jednak tuż przed jego wybuchem większość ludności opuściła wyspę. Badacze przypuszczają, że wybuch wulkanu i jego zapadnięcie wywołało powstanie olbrzymiego tsunami o wysokości dochodzącej do 200 metrów. Jedna z hipotez utożsamia zniszczenie wyspy z mityczną Atlantydą. Po wybuchu wulkanu całą wyspę pokrył pył wulkaniczny, który tworzy warstwę o grubości 80 metrów i pokrywa dno oceaniczne w promieniu 20-30 kilometrów od wysp archipelagu Santoryn.

Santoryn znany jest z produkcji wina. Krzewy winne nie są uprawiane jako pnące lecz płożące się na ziemi pnącza zawijane w charakterystyczne gniazdo co sprzyja utrzymaniu wilgoci w roślinie. Ze względu na rodzaj skały ( pumeks) rośliny nie wymagają podlewania.

Na wyspie niemalże cały czas wieje silny wiatr , dzięki temu jest przyjemnie chłodnawo nawet w upalne dni.

 

 

Białe domy z niebieskimi, zaokrąglonymi dachami robią niesamowite wrażenia w połączeniu z błękitem nieba i morza powodują, że w pamięci maluje się szczególny obraz do którego z chęcią się wraca.

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

 

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Santorini

Na Santorini odwiedziliśmy dwa miasta Fira i Oia. Fira znajduje się na wysokości ok 300 metrów na samym klifie. Domy budowane są zatem w taki sposób, że zawsze dach jednego jest podłogą drugiego. Powtarzalność takiego budownictwa sprawiła, że dziś możemy podziwiać miasto, które wygląda jakby wtopiło się w skałę. Santorini przez lata było wyspą przede wszystkim żeglarzy i marynarzy a Ci za dom obrali sobie właśnie Oię. Kapitanowie budowali wspaniałe, pięknie zdobione domy. To właśnie dzięki nim ( kapitanowie zawsze żyli tu dostatnio) , zamiast brzydkich chodników na ziemi leżą najpiękniejsze skały.

Podczas pobytu na wyspie zjedliśmy pyszny obiad w jednej z rodzimych restauracji, który podsycony niesamowitym widokiem na wulkan i morze smakował jeszcze bardziej.

 

Droga powrotna katamaranem była równie burzliwa co poprzednio.  Z jedną różnicą – papierowe torby załodze skończyły się po 2 godzinach rejsu. I szczerze mówiąc nigdy nie widziałam tylu ludzi z mdłościami co na pokładzie statku tamtego dnia. Silne fale mocno dawały o sobie znać. Jedno jest pewne – dużo czasu będzie musiało upłynąć nim jeszcze raz dam się zapakować na taki katamaran. Dzieciom – jak zwykle – nic nie było. Ja za to odchorowałam podróż , zdaje się , za wszystkich.

Po Santorini przyszedł czas na lot do domu. Grecja z dziećmi to doskonałe rozwiązanie. Blisko, gorąco i wcale nie drogo. Dla każdego coś miłego, a przy okazji gdzie się człowiek nie ruszy to skałka albo budynek z wielką historią.

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s