Włochy, Toskania czerwiec 2013

Cała naprzód ku nowej przygodzie!

Rozpoczęły się wakacje! Nareszcie! Wyczekane , wytęsknione i zaplanowane z dużym wyprzedzeniem. Na mapie świata przypinamy pinezkę w Piertaviva w regionie Tuscany we Włoszech a dokładnie w Agriturismo Incrociata .

Podróż ambitnie rozpoczęliśmy wcześnie rano. Po przejechaniu Niemiec i Austrii jadąc w deszczu straciliśmy ochotę na dojechanie do celu za wszelką cenę. Zaraz po przejechaniu granicy austriacko – włoskiej znaleźliśmy nocleg w małej , górskiej miejscowości Vipiteno. Zaraz przy wjeździe do miejscowości znajduje się punkt informujący o bazie noclegowej w miasteczku, więc ze znalezieniem mieszkania na jedną noc nie mieliśmy żadnych problemów.

Rankiem, po śniadaniu udaliśmy się w dalszą drogę na południe, uciekając przed ciężkimi burzowymi chmurzyskami. Dojazd do naszego wakacyjnego domu prowadziła dość kręta droga, ale  znaleźliśmy go bez trudu.

Agriturismo Incrociata

Agriturismo Incrociata

 

Dzieci od razu opanowały basen i najchętniej nie opuszczałyby go wcale.

Po odpoczynku rozpoczęliśmy planować zwiedzanie okolicy. Ważnym punktem okazała się wycieczka do Pizy.

Piza

Piza

Zwiedzanie Pizy zajęło nam tak naprawdę cały dzień. Dojazd co prawda był dogodny i wszędzie poruszaliśmy się autostradami, ale jednak na miejscu, na Placu Cudów ( Piazza dei Miracoli) roiło się od turystów, którzy chcieli jedynie zrobić sobie zdjęcie z krzywą wieżą i szerokim łukiem omijali wspaniałe baptysterium, Katedrę Santa Maria Assunta oraz monumentalny cmentarz Campo Santo monumentale. To właśnie w tych wnętrzach można było poczuć magię tego miejsca a dzwonnica zdaje się być tylko ciekawym dodatkiem.

W okolicy roiło się od sklepików i restauracyjek. W jednej z nich zjedliśmy obiad, w tym oczywiście włoską pizzę, która okazała się całkiem wysuszona jak na moje podniebienie. Te niedogodności zostały zapomniane, gdy po przyjeździe do domu upiekliśmy sobie sami naszą pizzę – o niebo lepszą!!!

Po pizzy młodzież odpoczywała podziwiając krajobrazy.

Wszyscy turyści w jednym miejscu

Wszyscy turyści w jednym miejscu

Następnego dnia spacerowaliśmy już chodnikami Sieny, która niestety tamtego dnia przywitała nas deszczykiem. Główny plac Piazza del Campo był zamknięty bo miasto przygotowywało się do Palio – corocznych zawodów – gonitwy konnej wokół głównego placu. W dniach poprzedzających tą gonitwę miasto wypełnione jest barwnymi pochodami i pokazami siedemnastu rywalizujących ze sobą drużyn w kostiumach z epoki, które reprezentują siedemnaście dzielnic Sieny. Niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć żadnej z nich. Być może następnym razem się uda.

Pinocchio jest wszechobecny. W Sienie miałam wrażenie, że był na każdej ulicy, żeby nie powiedzieć w co drugim sklepie, zaglądając przez ich witryny kusił turystów aby weszli do środka.

Wyjazd do Toskani to takie trochę oderwanie się od cywilizacji. Nasz dom mieścił się na maleńkim odludziu a na kamienistej drodze tuż obok zwykli bywać jedynie robotnicy w otaczających dom winnic. Choć czasem nie było ich nawet widać, jedynie głos w oddali odbijał się o dojrzewające winogrona.

Wypoczęci wróciliśmy do kraju.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s